Obudziłem się. Axy nie było. Wstałem i przeciągnąłem się. Poszedłem na obchód. Nagle zobaczyłem człowieka i ....... Axę! Zaszedłem go od tyłu i skoczyłem mu na plecy. Wgryzłem się w kark. On wyciągnął nóż i przeciął mi skórę na grzbiecie a potem bark. W końcu jednak zabiłem go. Podbiegłem do Axy i przytuliłem ją.
- Nic Ci nie jest?
Axa?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz