- Nie miałem w planach tak długo siedzieć poza tą jaskinią. Był bym tu już od tygodnia gdyby nie to że broniłem twojej siostry przed niedźwiedziem. Rozumiesz?- Prawie krzyknąłem. Wstałem i zacząłem chodzić po jaskini. Axa stała zdziwiona. Nagle szkło którym było przykryte ognisko przetopiło się i rozpadło. Niektóre jego kawałki zaczęły latać w powietrzu. Nagle jeden poleciał w kierunku Axy. Skoczyłem i zasłoniłem ją. Odłamek był długi na jakieś 10 centymetrów. Wbił mi się w pierś. Do jaskini wbiegł Merlin. Kazał mi się położyć i powiedział:
- Ci ludzie w końcu zabiją nam samca alfa. Nie mówił przy tym o moim byłym partnerze ale o ludziach których przyprowadziła Axa. Skąd to wiem? Powiedział mi.
- Nikt nie ma prawa wyjść z jaskini. Widziałem tam niedźwiedzia którego ciężko pokonać. Nikt ma nie wychodzić.- Powiedziałem i zacząłem kasłać krwią.
Axa?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz